Dwa pokolenia mężczyzn, które nie wróciły
- Anna Wolff - Ustawienia Systemowe
- 8 gru 2025
- 5 minut(y) czytania
Pierwsza i druga wojna światowa brutalnie przerwały męskie linie w milionach rodzin: w I wojnie światowej do armii powołano ok. 65 milionów mężczyzn, z czego 8,5 miliona zginęło, 21 milionów zostało rannych, a niemal 8 milionów uznano za zaginionych lub trafiło do niewoli, natomiast w II wojnie światowej walczyło ok. 110 milionów żołnierzy, z których 27 milionów poległo, a dodatkowo życie straciło ok. 25 milionów cywilów.
Za każdą z tych liczb stoi czyjś ojciec, brat, dziadek, narzeczony. Ktoś, kto miał wrócić – i nie wrócił. Albo wrócił, ale już innym człowiekiem: okaleczony, chory, zamknięty w sobie, obciążony traumą.
Jeśli spojrzymy na historię Polski, ten obraz robi się jeszcze trudniejszy. Przez ponad sto lat zaborów, kolejne powstania – listopadowe, styczniowe, śląskie, wielkopolskie, przede wszystkim Powstanie Warszawskie czy Katyń – pochłaniały ogromne liczby młodych mężczyzn. Do tego dochodzi działalność konspiracyjna, katownie Gestapo i NKWD, zsyłki, więzienia polityczne, represje czasu wojny i PRL.
W wielu polskich rodzinach mamy więc nie tylko „dziadka, który zginął na wojnie”, ale też:
pradziadka rozstrzelanego za udział w powstaniu,
krewnego zmarłego w łagrze lub obozie,
mężczyznę, który „zniknął”, bo nie wolno było o nim mówić.
To wszystko sprawia, że męska linia jest poprzerywana nie tylko przez dwie wojny światowe, ale też przez specyficzną dla Polski historię walki, oporu i represji.
W pracy terapeutycznej jest normą, że uczestnicy mówią o:
zmarłych na wojnie lub w powstaniach,
zaginionych, po których „nie ma śladu”,
mężczyznach, którzy wrócili, ale emocjonalnie już byli nieobecni.
Takie losy nie kończą się w dniu śmierci żołnierza czy powstańca. One przenikają przez pokolenia, wpływając na synów, wnuków i prawnuków.
Mężczyzna bez ojca – chłopiec bez wzorca
W wielu rodzinach po wojnach, powstaniach i represjach dorastały całe pokolenia chłopców:
bez ojca, który zginął,
bez dziadka, o którym „nie wolno było mówić”,
bez męskich historii, do których można się było odwołać.
Tacy mężczyźni często:
nie wiedzą, jak „być mężczyzną”,
czują się niepewnie przy silnych, samodzielnych kobietach,
uciekają w bierność, pracoholizm, alkohol albo w „wieczne chłopięctwo”,
mają trudność z wejściem w rolę ojca i partnera.
Osłabienie męskości nie zaczęło się od nich. Często zaczęło się kilka pokoleń wcześniej – na froncie, w powstaniu, w obozie, w więzieniu politycznym, na dworcu, z którego ktoś odjechał „na wojnę” albo „w nieznane” i nigdy nie wrócił.
Kiedy kobiety musiały przejąć męskie role
W tym samym czasie, gdy mężczyźni ginęli, walczyli albo byli więzieni, kobiety musiały przejąć:
pracę w gospodarstwach i fabrykach,
prowadzenie firm i warsztatów,
odpowiedzialność za utrzymanie rodziny,
samotne rodzicielstwo.
Zaczęły studiować, pracować zawodowo, podejmować decyzje, które wcześniej były „zarezerwowane dla mężczyzn”. Ich pozycja stopniowo się wzmacniała – z konieczności.
Po wojnach do domu wracali:
mężczyźni poranieni psychicznie i fizycznie,
kobiety, które nauczyły się samodzielności, podejmowania decyzji i walki o swoje.
Układ między płciami został gwałtownie zachwiany: osłabiony mężczyzna – wzmocniona kobieta.I choć wiele z tych zmian było potrzebnych i rozwojowych, to niosą one też skutki w polu rodzinnym: konflikty, rywalizację, brak szacunku, wzajemne niezrozumienie.
Mężczyzna bez męskiego wzorca
Wielu mężczyzn, którzy przychodzą na terapię lub na ustawienia, ma bardzo podobne historie:
dorastali bez obecnego ojca,
dziadek „zniknął” – zmarł, wyemigrował, był przemilczany,
w domu dominował kobiecy głos i kobieca perspektywa,
nie było bezpiecznej, spokojnej, dojrzałej męskości, na której można się było oprzeć.
Taki mężczyzna często czuje, że:
coś w nim jest „niedokończone”,
trudno mu podjąć decyzję i wziąć odpowiedzialność,
boi się konfrontacji z silną partnerką,
w środku nadal jest chłopcem czekającym na ojca, który nie przychodzi.
To nie jest „jego wina”.To jest jego los w systemie, wynik historii rodu i kraju, w którym żyje.
I właśnie dlatego w ustawieniach systemowych tak ważne jest odbudowanie połączenia z męską linią: z ojcem, dziadkiem, pradziadkami.
Jak odzyskać swoją męskość w polu przodków
Jeśli czujesz, że w twojej rodzinie były podobne losy – wojna, powstania, represje, obozy, zsyłki, zaginięcia, przemoc – możesz świadomie zacząć wzmacniać swoją męskość i ojcostwo.
Poniżej znajdziesz propozycję pracy, którą możesz wykonać samodzielnie jako proces wewnętrzny.Nie zastępuje terapii, ale może być ważnym krokiem.
1. Zbieranie historii
Zacznij od tego, co konkretne i namacalne:
porozmawiaj z żyjącymi krewnymi, którzy pamiętają ojca, dziadka, wujka, brata, który zginął lub zaginął,
zapytaj o ich imiona, zawód, charakter, marzenia, relacje, poczucie humoru, wrażliwość, odwagę,
poszukaj listów, zdjęć, dokumentów, pamiątek – czegokolwiek, co pozwoli ci poczuć, że to byli realni ludzie, nie tylko „polegli na wojnie” czy „zginęli w powstaniu”.
Jeśli masz taką możliwość – odwiedź miejsca, z którymi związani byli twoi przodkowie:
miejscowość, z której pochodzili,
dom rodzinny (jeśli istnieje),
region, w którym służyli, walczyli lub zginęli.
Nie chodzi o patos, ale o to, byś mógł powiedzieć w sercu: „Widzę was. Pamiętam.”
2. Ćwiczenie: 127 mężczyzn za Twoimi plecami (O.Brink)
Znajdź chwilę, kiedy nikt nie będzie ci przeszkadzał. Usiądź wygodnie lub stań, zamknij oczy.
Najpierw wyobraź sobie swojego ojca. Nie takiego, jakim „powinien być”, ale takiego, jakim był lub jest – ze wszystkimi jego ograniczeniami, ranami, siłą i słabością.
Za plecami ojca zobacz dwóch dziadków.
Za nimi – czterech pradziadków.
Potem ośmiu prapradziadków.
I tak dalej, aż wyobrazisz sobie 127 mężczyzn stojących za tobą w wielu rzędach: ojciec, dziadkowie, pradziadkowie, kolejne pokolenia.
Nie musisz widzieć ich twarzy wyraźnie. Wystarczy poczucie, że tam są.
Pobądź chwilę z tym obrazem – 127 męskich istnień, dzięki którym w ogóle możesz być na świecie.Oddychaj spokojnie. Możesz w myślach powiedzieć:
„Należę do was. Noszę w sobie coś z każdego z Was. Dziękuję za życie, które przez was do mnie przyszło. To, co trudne, zostawiam przy was.To, co dobre i silne – biorę do mojego życia.”
Zauważ, co się dzieje w ciele: czy oddech się zmienia, czy pojawia się napięcie, wzruszenie, sprzeciw, ulga.To są ważne informacje. Niczego nie przyspieszaj, po prostu zauważaj.
3. Połączenie męskości i ojcostwa
Możesz też zadać swoim przodkom wewnętrzne pytanie:
„Czego chcecie mnie nauczyć jako mężczyznę?”
„Jak mogę dobrze używać mojej siły?”
„Jak mogę być dobrym ojcem / partnerem / synem, mając za sobą was wszystkich?”
Czasem odpowiedź przychodzi w postaci obrazu, słowa, wspomnienia, czasem nic nie przychodzi od razu – a jednak coś zaczyna się poruszać w polu.
To ćwiczenie można powtarzać wielokrotnie, za każdym razem z większym spokojem i akceptacją.
Mężczyźni potrzebują mężczyzn. Kobiety potrzebują kobiet.
Oprócz pracy z rodem ważne jest codzienne, zwyczajne życie.
Mężczyźni wzmacniają swoją męskość w kontakcie z innymi mężczyznami:
w przyjaźniach,
we wspólnych aktywnościach (sport, pasje, projekty),
w rozmowach, w których mogą mówić szczerze – nie tylko o „konkretnych sprawach”, ale też o emocjach.
To może być:
wyjście na mecz,
trening, klub sportowy,
grupa męska,
wspólny wyjazd,
praca w zespole, gdzie męska energia jest obecna nie tylko jako rywalizacja, ale też wsparcie.
Podobnie kobiety wzmacniają swoją kobiecość wśród innych kobiet – w kręgach, przyjaźniach, wspólnych rozmowach i działaniach. To ważne zwłaszcza dla kobiet, które pracują głównie z mężczyznami – w biznesie, korporacji, strukturach hierarchicznych.
Kiedy mężczyzna dobrze stoi w swojej męskiej sile, a kobieta w swojej kobiecej – mogą spotkać się nie z poziomu rywalizacji, ale z poziomu partnerstwa.Nie po to, by udowadniać sobie, kto jest ważniejszy, lecz by wzajemnie się uzupełniać.
Jeśli czujesz, że historia wojny, powstań, utraconych mężczyzn, nieobecnych ojców w jakiś sposób dotyka także ciebie – to znaczy, że być może właśnie teraz przyszedł czas, by się temu przyjrzeć.
Nie po to, by kogokolwiek oskarżać.Po to, by odzyskać swoją siłę – jako mężczyzna, jako kobieta kochająca mężczyzn, jako syn, córka, partner, partnerka.
Siła mężczyzn nie zaczyna się od perfekcji.Zaczyna się od uznania:„Tak było. Takich mężczyzn mi życie dało. Biorę je – i idę dalej.”
Anna Wolff
Certyfikowany Terapeuta Ustawień Systemowych z 17 letnim doświadczeniem, Psychotraumatolog, Life & Business Coach.
Założycielka Akademii Ustawień Systemowych®, autorka kursów i programów pracy z traumą, intencją i przekazem transgeneracyjnym. Od kilkunastu lat wspiera ludzi w odzyskiwaniu wewnętrznej wolności, siły i zaufania do życia.



Komentarze