Jakie cechy powinien mieć dobry ustawiający?
- Anna Wolff - Ustawienia Systemowe
- 6 dni temu
- 7 minut(y) czytania
Ustawienia systemowe to metoda, w której nie ma scenariusza, nie ma stałej procedury, wedle której można byłoby schematycznie postąpić.
Jest klient, jest pole i jest facylitator — a właściwie to, kim ten facylitator naprawdę jest.
Dlatego pytanie o cechy dobrego facylitatora nie jest pytaniem o umiejętności techniczne. Techniki można wyuczyć się w kilka miesięcy. Najważniejsze kwestie to dojrzałość, uważność i świadomość własnych ograniczeń.
Poniżej opisuję cechy, które — z perspektywy osobistej wieloletniej praktyki i prowadzenia szkoły ustawień — odróżniają osobę, która „umie robić ustawienia", od osoby, przy której klient może bezpiecznie doświadczyć niezwykłości tej metody.
1. Doświadczenie własne w polu
To jest fundament, o którym mówi się zdecydowanie za rzadko.
Zanim ktoś stanie z boku i poprowadzi ustawienie, powinien wcześniej wiele razy uczestniczyć w warsztatach grupowych jako reprezentant.
Dlaczego to takie ważne?
Ponieważ pola nie da się zrozumieć intelektualnie. Można o nim przeczytać sto książek i nadal nie wiedzieć, czym jest. Wiedza o polu jest wiedzą wynikającą z doświadczenia bycia prowadzonym. Co innego przeczytać o fenomenie ustawień a czymś zupełnie innym jest doświadczyć jak zmienia się oddech, jak nagle robi się zimno, jak nogi same chcą iść w danym kierunku, lub czujemy, że całe ciało przyciągane jest do ziemi by się położyć.
Facylitator, który przez lata stawał jako reprezentant, ma w ciele zapisaną całą „bibliotekę” doświadczeń. Kiedy klient mówi jedno, a jego ciało pokazuje coś innego — rozpoznaje to, bo sam to kiedyś przeżył. Kiedy w ustawieniu pojawia się cisza, jest w stanie rozróżnić, czy to opór, czy szacunek, czy zbliżanie się do czegoś jeszcze nienazwanego.
Dwie drogi — obie prowadzą do celu
Ta droga nie musi wyglądać u wszystkich tak samo. W praktyce widzę dwie równie dobre ścieżki:
Ścieżka pierwsza: zacząć od szkoły. Roczny kurs daje strukturę, teorię, bezpieczne warunki do pierwszej pracy własnej i superwizję. Szkoła jest tu solidnym fundamentem pod dalsze doświadczenia — porządkuje to, na czym potem będzie się budować. Po jej ukończeniu nauka się nie kończy: trwa dalej przez udział w warsztatach w roli reprezentanta i obserwatora, przez kolejne własne ustawienia, przez superwizję. Kurs jest początkiem drogi, nie jej metą.
Ścieżka druga: przyjść do szkoły po przejściu własnego procesu. Wiele osób trafia na szkolenie po latach własnej pracy — po swoich ustawieniach, terapii, po uporządkowaniu relacji z rodzicami i rodem. Dla nich szkoła pełni inną funkcję: systematyzuje wiedzę, którą już mają, ale która była zbierana fragmentami, u różnych prowadzących, bez wspólnej ramy. Te osoby wchodzą w naukę z innego miejsca — nie muszą już w trakcie kursu domykać zbyt wielu własnych tematów, więc szybciej zaczynają widzieć klienta zamiast siebie.
Obie ścieżki są dobre. Szkoła w jednym przypadku porządkuje to, co już zostało przeżyte, w drugim daje fundament pod przyszły proces — i w obu ma sens. Łączy je to samo: nie da się ominąć czasu spędzonego w polu i pracy nad sobą. Można je tylko rozłożyć inaczej — przed szkołą albo po niej.
2. Własny, nieprzerwany proces
Bardzo często słyszymy lub czytamy historie o negatywnym wydźwięku — powtarzane przez klientów albo obserwatorów ustawień. Gdyby zastanowić się, co jest wspólnym mianownikiem większości z nich, okaże się, że jest nim nieprzepracowanie własnych tematów przez prowadzącego. To najczęstsza przyczyna frustracji klienta.
Facylitator, który nie pracuje nad sobą, prędzej czy później wejdzie w przeciwprzeniesienie. Przeciwprzeniesienie to całość nieuświadomionych reakcji, emocji, postaw i fantazji facylitatora wobec klienta — reakcji, które bywają echem jego własnych nierozwiązanych konfliktów, doświadczeń z przeszłości lub „ślepych plam". Może wtedy zacząć traktować klienta tak, jakby ten był kimś z jego własnego życia: własnym dzieckiem, rodzicem, rywalem.
Nierozpoznane tematy własne nie znikają — najczęściej zostają rozwiązane kosztem klienta np:
· Jeśli facylitator nie uporządkował relacji z własną matką, w co drugim ustawieniu zobaczy zranione dziecko.
· Jeśli nie opłakał swojej straty, będzie omijał żałobę w systemach klientów.
· Jeśli ma niedomkniętą sprawę z ojcem, będzie zbyt surowy albo zbyt pobłażliwy wobec mężczyzn stających w ustawieniu.
Szczególnie trudna sytuacja powstaje wtedy, gdy facylitator nie tylko projektuje coś ze swojej nieświadomości na klienta, ale zaczyna zachowywać się tak, by sprowokować go do wejścia w tę rolę. Mówimy wówczas o identyfikacji projekcyjnej. Przykład: facylitator ma nieuświadomiony lęk przed własną bezradnością. Traktuje klienta nadopiekuńczo, przez co klient faktycznie zaczyna czuć się bezradny i niesamodzielny — potwierdzając tym samym „ślepą plamę" prowadzącego.
W psychologii analitycznej Carla Gustava Junga mówi się o cieniu — tej części osobowości, której człowiek nie akceptuje, wypiera albo nie jest jej świadomy. Cień najłatwiej dostrzec u innych, co prowadzi wprost do mechanizmu projekcji: facylitator potrafi szczególnie ostro krytykować u klienta cechy, które sam w sobie wypiera.
Dobry facylitator:
· ma za sobą własne, wielokrotne ustawienia oraz reprezentacje;
· pracował z relacją z matką i ojcem, z rodem;
· wraca do własnego procesu regularnie, także po latach praktyki;
· korzysta z superwizji;
· potrafi rozeznać: „to jest mój temat, nie klienta".
3. Dojrzałość emocjonalna
To najtrudniejsza do zmierzenia i najważniejsza cecha ze wszystkich.
Dojrzałość emocjonalna w ustawieniach oznacza konkretną, obserwowalną rzecz: zdolność wytrzymania tego, co się pojawia bez względu na to czym to jest. Doświadczonego ustawiającego poznasz po autentycznym spokoju zachowywanym w każdej sytuacji.
Dojrzały emocjonalnie facylitator:
Nie potrzebuje być zbawcą. Nie ratuje klienta. Nie chce, żeby ustawienie „się udało". Nie potrzebuje potwierdzenia, że jest dobry.
Nie potrzebuje efektu. Umie zakończyć ustawienie w miejscu, w którym nic spektakularnego się nie wydarzyło, i wiedzieć, że to było dokładnie tyle, ile było właściwe.
Nie boi się ciszy. Cisza w ustawieniu jest pracą. Facylitator, który ją zagaduje, przerywa ruch.
Wytrzymuje własną bezradność. Bywają ustawienia, w których nie widać rozwiązania. Dojrzałość polega na tym, żeby zostać w tym z klientem, a nie produkować pozorny happy end.
Rozróżnia empatię od litości. Litość stawia klienta niżej. Empatia zostawia mu jego siłę i jego los.
Nie ma zamysłu/planu/schematu ustawienia. Nie zakłada z góry, że ta kobieta „musi wybaczyć matce" ani że ten mężczyzna „powinien się rozstać". Ustawienie nie służy potwierdzaniu przekonań facylitatora.
4. Neutralność i pokora wobec pola
Facylitator nie jest autorem rozwiązania. Jest kimś, kto tworzy warunki, żeby rozwiązanie mogło się pokazać.
Pokora oznacza tu bardzo praktyczną postawę: pole wie więcej niż ja. Kiedy reprezentant robi coś, czego facylitator się nie spodziewał, dobry facylitator nie koryguje go, tylko za nim podąża. Jest otwarty na prowadzenie duszy, rezygnując tym samym z kontroli.
Neutralność nie oznacza chłodu. Oznacza brak stronniczości. Wszyscy należą do sytstemu: sprawca, ojciec, który odszedł, nieobecna matka, osoba, którą klient nienawidzi- każdy ma swoje miejsce. Ustawiający, który staje po którejś stronie, przestaje pracować systemowo — zaczyna wymierzać sprawiedliwość.
5. Etyka i świadomość granic kompetencji
Dobry facylitator wie, czego nie robi.
• Nie odradza leczenia, terapii, farmakoterapii.
• Nie obiecuje uzdrowienia, cudu, „rozwiązania w jednym ustawieniu".
• Rozpoznaje stany, przy których ustawienie nie jest bezpieczne — ostry kryzys psychotyczny, świeża trauma, stan po próbie samobójczej — i kieruje do odpowiedniego specjalisty.
• Dba o poufność grupy.
• Nie wchodzi w podwójne role z klientami.
• Nie wykorzystuje pozycji prowadzącego do budowania zależności ani do zaspokajania własnych potrzeb — emocjonalnych, finansowych czy wizerunkowych.
Etyka nie jest dodatkiem do warsztatu. Jest jego częścią.
6. Umiejętność zatrzymania
Mniej znaczy więcej. To jest zasada, którą najtrudniej przyswoić i po której najłatwiej rozpoznać doświadczonego facylitatora.
Początkujący dodaje: kolejnego reprezentanta, kolejne zdanie, kolejny ruch, jeszcze jedno pokolenie wstecz. Doświadczony spokojnie czeka. Zostawia przestrzeń. Kończy w momencie, gdy pojawił się pierwszy prawdziwy ruch, zamiast usilnie dążyć do „zamknięcia” ustawienia zgodnie ze swoim pomysłem.
Ustawienie nie musi być domknięte, żeby zadziałało. Często to, co niedokończone, pracuje w kliencie najmocniej — przez kolejne tygodnie i miesiące.
7. Ciągłe uczenie się i przynależność do środowiska
Facylitator pracujący w izolacji traci kalibrację. Dlatego liczy się:
• gotowość do rewidowania własnych przekonań, także tych wyniesionych od nauczycieli.
• superwizja — także po latach praktyki;
• udział w warsztatach innych prowadzących (w roli reprezentanta, nie tylko obserwatora);
• kontakt ze środowiskiem zawodowym i wspólnymi standardami pracy;
Jak rozpoznać dobrego facylitatora? Praktyczna lista
Jeśli szukasz osoby, u której chcesz stanąć do ustawienia, sprawdź:
1. Ile lat praktyki ma za sobą — licząc czas w roli reprezentanta i obserwatora, nie tylko lata prowadzenia.
2. U kogo się uczył/a i jakie szkolenie ukończył/a — to pytanie, które masz pełne prawo zadać:
· ile godzin trwało szkolenie — pojedynczy weekend to co innego niż roczny cykl;
· jaki był jego zakres — czy było podstawowe, zaawansowane, czy przygotowujące do pracy z klientami;
· czy kończyło się superwizją i egzaminem, czy samym uczestnictwem;
· poproś o certyfikat lub dyplom — to zwyczajna prośba, nie nietakt. Wielu prowadzących udostępnia swoje dokumenty na stronie; jeśli ich tam nie ma, po prostu zapytaj.
3. Czy korzysta z superwizji — i czy potrafi o tym mówić spokojnie.
4. Czy przeszedł/przeszła własny proces — i czy nie ma problemu z przyznaniem się do tego.
5. Jak mówi o metodzie — czy obiecuje cuda, czy raczej opisuje ograniczenia.
6. Jak się przy nim/niej czujesz — czy jest spokój i bezpieczeństwo.
7. Czy potrafi powiedzieć „nie wiem" i „tutaj nie pomogę, polecam kogoś innego".
Dobry facylitator ustawień systemowych to nie osoba, która najlepiej zna teorię Berta Hellingera. To osoba, która ma za sobą kilka lat aktywnej obecności w polu — jako reprezentant i obserwator, nie przestała pracować nad sobą i jest na tyle dojrzała emocjonalnie, żeby wytrzymać to, co się pojawia, nie projektując swojego cienia na klienta.
Wszystko inne — techniki, słowa mocy, znajomość dynamik — jest wtórne. Można się tego nauczyć. Dojrzałości nie da się przyspieszyć.
I właśnie dlatego droga facylitatora jest tak długa. Bo nie chodzi w niej o to, żeby czegoś się nauczyć tylko o to żeby kimś się stać.
Jeśli myślisz o nauce ustawień systemowych – zapraszam na kursy Wrocławskiej Szkoły Ustawień Systemowych. Uczę ustawień od 2020 roku większość moich uczniów zostaje ze mną na dłużej - zaczynają od kursów podstawowych a kończą na przygotowujących do pracy z innymi – wielu z nich pracuje i odnosi już sukcesy jako ustawiający.
Jeśli masz pytania napisz: kontakt@akademiaustawien.pl
Anna Wolff
Anna Wolff
Certyfikowana Facylitatorka Ustawień Systemowych
Założycielka i wykładowca Wrocławskiej Szkoły Ustawień Systemowych
Autorka kursów i programów rozwojowych związanych z uwalnianiem obciążającego przekazu transgeneracyjnego.

Komentarze